czwartek, 18 maja 2017

The Larch Fairy (1)

Ilość postów na blogu w pełni odzwierciedla czas, jaki poświęcam na haft czy rękodzieło w ogóle. Plany były ambitne, ale codzienność pięknie zagrała mi na nosie. Do tej pory drzemki Antosia były moja chwilą oddechu i poświęcałam je głównie na haft. Dla mnie to czas idealny - dzieciak nie usypia w wózku (aż czasem żal pięknej, wiosennej pogody). Drzemkę zalicza na naszym łóżku, w dodatku sypia jak mysz pod miotłą. Tak więc czuję się w pełni rozgrzeszona - sprzątać się nie da, bo samo kręcenie się po pokoju bywa zgubne ;), a odstąpić dalej niż na krok to też niekoniecznie. No same powiedzcie, cóż lepszego można w tym czasie robić niż czytać, szydełkować lub haftować? :) Niestety, ostatnio jakieś te drzemki z przeszkodami i pobudkami a noce zarwane, w dodatku przez ten tydzień przeziębiony starszak nie chodzi do przedszkola. No i na hafcikach też nie sposób się w związku z tym skupić. Albo łapię chwilę snu, albo próbuję jednak po cichutku poskromić stosy prasowania, rozsypanych klocków i inne kurze na szafach.
Ale żeby nie było, że nitki się kurzą a igły rdzewieją powolutku w zeszłym tygodniu zaczęłam haftować pewnego elfika, co to pomieszkuje między modrzewiowymi gałązkami. Póki co mamy elfią twarzyczkę:



A kawałek dalej majaczy już skrzydełko. Ciekawa jestem efektu, bo na skrzydełkach sporo jest krzyżyków haftowanych muliną metalizowaną (na zdjęciach póki co tylko róż i błękit, potem dojdzie jeszcze sporo białego), będą się więc dość mocno skrzyły. Myślę, że na tle zieleni i brązów powinno to całkiem fajnie wyglądać.

Hafcik bardzo przyjemny. Taki na odpoczynek po stresach dnia i nocy :) Wybrałam len obrazkowy 30ct i bardzo jestem z tego wyboru zadowolona. To zdecydowanie mój ulubiony len, krzyżyki ładnie się na nim układają, są fajnie wypukłe i prawie że same się stawiają :) no i oko się zbytnio nie męczy, a z konturami łatwo się uporać :)  Wszystkie backstitche robione są w tym wzorze jednym kolorem, co też jak dla mnie jest sporym plusem.


I to w zasadzie byłoby na tyle mojej twórczości radosnej :)
Pozdrawiam Was mocno!

10 komentarzy:

  1. Piękny ten elfik! W towarzystwie takiej uroczej twarzyczki szybko pojdzie haftowanie ;) śliczne zdjecia Aniu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Śliczna twarzyczka. Myślę, że taki śliczny elfik nie może się inaczej haftować 😀

    OdpowiedzUsuń
  3. Początki piękne!
    Czekam na więcej...

    OdpowiedzUsuń
  4. Kochana ślicznie zapowiada się ten hafcik.. Aż miło popatrzeć na niego.. :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Urocza twarzyczka się wyłoniła z tamborka :) Myślę, że reszta będzie równie urocza :) A co do czasu na hobby, to ja mam już duże i "samodzielne" dzieci, ale dalej muszę "wykradać" dla siebie chwilkę za chwilką pomiędzy pracą, domem i mnóstwem innych obowiązków. Tak to już chyba musi być, że tego czasu ciągle za mało :) Ale "od chwilki do chwilki" coś się uda zrobić :)Miłego haftowania!

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękny elfik powstaje. Ja najwięcej powyszywałam w ciąży,a potem bardziej książkowo było by skracać sobie czas przy karmieniu.

    OdpowiedzUsuń
  7. Myślę, że jeśli chodzi o haftowanie, to każda z nas wykrada na to wolne chwile, choć przy maluchach może być trudniej. A nowy hacik z elfikiem zapowiada się ślicznie. Czekam na ciąg dalszy.
    Pozdrawiam serdecznie :*

    OdpowiedzUsuń
  8. fajnie podgląda się kolejne etapy pracy :)

    OdpowiedzUsuń